Pomysł: własny. Projekt: własny. Realizacja: własna. Wykorzystany cytat: wiadomo kto. Bo wiadomo, prawda?
Ten pomysł chodził mi po głowie już od dość dawna, wreszcie usiadłam przy maszynie do szycia i przeniosłam go ze sfery projektów do sfery realizacji. Wcześniej na grubym bawełnianym płótnie namalowałam dekorację: z jeden strony powiewającą na wietrze wstęgę z cytatem, z drugiej deseń, który przywołuje na myśl zwoje liny okrętowej. Doszyłam jako uchwyty niepotrzebne szelki od torebko-tornistra z grubej skóry. Jest nawet uchwyt na doczepienie odblaskowego breloczka, gdyby zdarzyło się komuś wędrować z tą torbą po zmroku po terenie niezabudowanym. To znaczy, gdyby komuś zdarzyło się wracać z nią jesiennym popołudniem z wiejskiej biblioteki - bo to torba na książki. Mnie się nie zdarzy, bo korzystam z biblioteki miejskiej, obok której przejeżdżam prawie codziennie samochodem. A torbę zabieram jutro na 18. Targi Książki w Krakowie, z których zapewne nie wrócę z pustymi rękami.
Przód:
Tył:
Szczegóły:
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moje rękodzieło. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moje rękodzieło. Pokaż wszystkie posty
piątek, 24 października 2014
środa, 10 września 2014
Nigdy niewiędnący bukiet (origami) i zmiany
Ten bukiet powstał co prawda w lipcu, ale równie dobrze sprawdzi się jesienią. Z pewnością pomoże rozświetlić smutne deszczowe dni. Są w nim lilie, irysy, róże i kilka rodzajów dzwonków.
Przyznaję, że zrobienie takiego bukietu zajmuje trochę czasu, ale efekt końcowy sprostał moim oczekiwaniom. Bukiet nigdy nie zwiędnie i można się nim cieszyć dopóki się nam nie znudzi. No i nie trzeba mu zmieniać wody. Irysy i lilie można zrobić według jednej instrukcji (dostępna TUTAJ). Postaram się również zamieścić instrukcje składania pozostałych kwiatów, ale...
Nadszedł czas, żeby powiedzieć, dlaczego tego lata tak rzadko tu zaglądałam. Powodów na pewno jest kilka (typu brak czasu), ale najważniejszy jest jeden. Po kilku latach pisania tego blogu poczułam się nim nieco znużona. Ogród... po całkiem deszczowym lecie jestem ogrodnictwem raczej zniechęcona, a poza tym mój ogród jest zbyt duży, żebym dała radę jednocześnie go oporządzić i obfotografować. Niestety, albo się pracuje, albo robi zdjęcia... Dom mam już urządzony i choć po trzech latach całą zabawę można by było zacząć od początku, jakoś nie mam na to ochoty. No i w żaden dom nie pomieści nieograniczonej liczby wciąż nowych rzeczy: sprzętów, ozdób, dekoracji. Mówiąc krótko, potrzebuję czegoś innego. To nie oznacza, że całkiem porzucam ten blog, ale nie będę się oszukiwać, że nowe wpisy będą się tu pojawiać częściej niż raz na 2-3 tygodnie.
Odkryłam jednak, że to nie samo blogowanie, tylko zakres zakres tematyczny tego blogu zaczął mnie męczyć. Jest coś, o czym wciąż mam ochotę pisać, i... od niedawna zaczęłam prowadzić drugi blog, na który serdecznie Was zapraszam:
Blog jest zatytułowany "Czytam to i owo" i można go znaleźć pod adresem: http://czytamtoiowo.blogspot.com/. Jak łatwo się domyślić, rzecz dotyczy książek. Będzie i do czytania, i do oglądania (bo z robienia zdjęć nie zamierzam rezygnować). Mam nadzieję, że będziecie mnie tam odwiedzać (i dyskutować o książkach), bo blog czytelniczy tylko wtedy ma sens, jeżeli można się na nim spotkać z innymi czytelnikami. I że nie przestaniecie zaglądać tutaj.
piątek, 17 stycznia 2014
Zestaw do szydełkowania
Wśród prezentów pod choinką znalazłam też zestaw do szydełkowania:
Sprawdza się bardzo dobrze, chociaż oryginalnie nie zawierał szydełka ;)
A oto co można wydziergać przy pomocy takiego zestawu:
W moim życiu szykują się duże zmiany. Duże dosłownie i spektakularne. Pojawi się nowy kudłaty mieszkaniec domu. Więcej o tym w przyszłym tygodniu, kiedy sprawa (mam nadzieję) zostanie szczęśliwie sfinalizowana. A przez kilka najbliższych dni mogę się jeszcze nacieszyć spokojem - i poszydełkować. Oczywiście poduszka jest w stylu eko - z materiałów z recyklingu.
Sprawdza się bardzo dobrze, chociaż oryginalnie nie zawierał szydełka ;)
A oto co można wydziergać przy pomocy takiego zestawu:
W moim życiu szykują się duże zmiany. Duże dosłownie i spektakularne. Pojawi się nowy kudłaty mieszkaniec domu. Więcej o tym w przyszłym tygodniu, kiedy sprawa (mam nadzieję) zostanie szczęśliwie sfinalizowana. A przez kilka najbliższych dni mogę się jeszcze nacieszyć spokojem - i poszydełkować. Oczywiście poduszka jest w stylu eko - z materiałów z recyklingu.
niedziela, 1 grudnia 2013
Co na ścianę? Krajobrazy północy
Właśnie tak zapamiętałam krajobraz północnej Norwegii. Rozległe, puste przestrzenie, tu i ówdzie zagubiona jakaś chatka albo mała wioska. Byłam tam kilka lat temu, niestety bardzo krótko i niestety nie mam z tego wyjazdu dobrych zdjęć. A ponieważ o tej porze roku skandynawski pejzaż na ścianie wydaje się bardzo odpowiedni, poradziłam sobie w inny sposób. Pomyślałam sobie, że taki surowy krajobraz bardzo dobrze można przedstawić za pomocą prostych, geometrycznych kształtów. W myślach dodałam śnieg (byłam tam w samym środku lata, oczywiście pomimo tego czapka i rękawiczki bardzo się przydały) i stworzyłam ten zimowy obrazek. Przy okazji zaaranżowałam na zimowo kąt pod oknem w sypialni. Taki zestaw barw i materiałów to mój wnętrzarski ideał: czarno-biało-szary, z dodatkiem barw i faktur lnu i drewna. Plus zestawienie nowego ze starym. Niestety brak mi konsekwencji, żeby utrzymać taką stylistykę w całym domu (wiadomo, że lubię też słodkie różyczki i wesołe kolory, zwłaszcza latem).
Araukaria mieszka ze mną już od roku i ciągle bardzo mi się podoba. Myślę, że z powodzeniem może uchodzić za pierwszą wersję mojej tegorocznej choinki. Odrobina czerwonego też może się przydać.
Mój kolejny pomysł na dekoracje ścian to umieszczenie w głębokich ramkach fragmentów lasu. Mogą to być znalezione kawałki kory i gałązki obrosłe porostami, huby, nawet suche patyki - wszystko co wygląda ciekawie.
O tej porze roku bardzo też lubię śnieżne kolczatki.
Niniejszym sezon zimowy i przedświąteczny na blogu uważam za otwarty! Od dzisiaj już oficjalnie - można ;)
sobota, 16 listopada 2013
Coś z niczego czarno na białym
Nie lubię, kiedy przy różnych okazjach wciska mi się ulotki, foldery i wszelkiej maści druki reklamowe. Uważam to za niepotrzebne marnotrawstwo papieru i produkcję śmieci. Ale kiedy ostatnio przy zakupie podkoszulka w sieciówce wciśnięto mi katalog specjalnej kolekcji owej sieciówki, byłam trochę mniej niezadowolona. Nie dlatego, że owa kolekcja tak mnie zachwyciła (przeciwnie, nic w niej nie znalazłam, co mogłabym na siebie założyć, a kwestie cen pomijam całkowicie), ale w samym katalogu dostrzegłam pewne możliwości wykorzystania. Papier o dużej gramaturze, przeważająca czarno-biała kolorystyka. Wieczór przy radiu i kolekcja pudełek na różności gotowa. Z pozostałych kawałków papieru zrobiłam jeszcze... łańcuch na choinkę ;). (Kolczatka jest zeszłoroczna).
Tak to już jest, że jak jakiś kawałek papieru wpadnie w moje ręce, to trudno mi się powstrzymać ;). Możecie to potraktować jako inspirację, w końcu idą Święta (co roku jakby wcześniej) i Mikołaj się zbliża, a w coś musi pakować...
O tym, że zaczął się już okres przedświąteczny, wiem również stąd, że znów podskoczyła "wyświetlalność" moich wpisów z ozdobami świątecznymi. Myślę, że w tym roku też podrzucę kilka pomysłów, być może zaskakujących, a na pewno "przyjaznych dla środowiska". Ale to jeszcze kwestia przyszłości, choć już nieodległej. Dziś już znikam cieszyć się ostatnim (?) pogodnym jesiennym dniem (zdjęcie poniżej jest z wczoraj), a jutro zapraszam po instrukcję składania pudełek origami.
Miłej soboty!
poniedziałek, 11 listopada 2013
"Zrób to sam" 11. XI
Podrzucam pomysł jak rodzinnie uczcić Święto Niepodległości. Potrzebne będą: stół przy którym zmieszczą się wszyscy chętni do zabawy, papier biały i czerwony, nożyczki, klej. Wycinamy, podkręcamy, sklejamy. Gotowe!
Jeśli taką ozdobę przypniecie sobie sobie (lub dziecku) do ubrania dla wyrażenia uczuć patriotycznych, to nazywanie jej kotylionem (jak sam to zrobił kilka lat temu Prezydent Komorowski), będzie pomyłką, nietaktem lub wręcz obrazą majestatu. Jest to bowiem, jak się okazuje, kokarda narodowa (a może nawet Kokarda Narodowa). Mam nadzieję, że nie jest obrazą majestatu robienie kokardy narodowej z papieru ;). Oczywiście rozmieszczenie kolorów też ma znaczenie: środek musi być biały, a zewnętrzna część czerwona, inaczej nie będą to nasze barwy narodowe*. I jeszcze jedno: jeśli tak jak ja zrobicie te ozdoby w formie róży, to niech to nie będą róże z pięciu płatków, bo wtedy wyjdzie skrzyżowanie Róży Lancasterów z Różą Yorków, czyli Róża Anglii (ileż to rzeczy człowiek musi wiedzieć, żeby uczcić swoje święto narodowe). Wydaje mi się, że róże cztero-, sześcio- lub ośmiopłatkowe się nadają. I że odrobina kreatywności jest dozwolona :).
Środek można ozdobić guzikiem, koralikiem lub perełką.
Pod spodem jeszcze jeden pomysł na zastosowanie biało-czerwonych ozdób:
A wybiegając nieco w przyszłość, podpowiem, że jeśli do każdego kwiatka przykleicie zawieszkę, to powstaną ozdoby choinkowe (przypominam również o moim ubiegłorocznym cyklu papierowych ozdób świątecznych - znajdziecie we wpisach archiwalnych).
Miłej zabawy!
(Przepraszam za jakość zdjęć, ale dzień wstał dzisiaj wyjątkowo mglisty i ponury).
*Sprawa jest jednak nieco bardziej zawikłana. Spójrzmy np. tutaj:
***
Zabawy papierowe są głównie (choć oczywiście nie wyłącznie) dla dzieci, starszym proponuję na dzisiejszy dzień chwilę refleksji i piosenkę:
Jeśli taką ozdobę przypniecie sobie sobie (lub dziecku) do ubrania dla wyrażenia uczuć patriotycznych, to nazywanie jej kotylionem (jak sam to zrobił kilka lat temu Prezydent Komorowski), będzie pomyłką, nietaktem lub wręcz obrazą majestatu. Jest to bowiem, jak się okazuje, kokarda narodowa (a może nawet Kokarda Narodowa). Mam nadzieję, że nie jest obrazą majestatu robienie kokardy narodowej z papieru ;). Oczywiście rozmieszczenie kolorów też ma znaczenie: środek musi być biały, a zewnętrzna część czerwona, inaczej nie będą to nasze barwy narodowe*. I jeszcze jedno: jeśli tak jak ja zrobicie te ozdoby w formie róży, to niech to nie będą róże z pięciu płatków, bo wtedy wyjdzie skrzyżowanie Róży Lancasterów z Różą Yorków, czyli Róża Anglii (ileż to rzeczy człowiek musi wiedzieć, żeby uczcić swoje święto narodowe). Wydaje mi się, że róże cztero-, sześcio- lub ośmiopłatkowe się nadają. I że odrobina kreatywności jest dozwolona :).
Środek można ozdobić guzikiem, koralikiem lub perełką.
Pod spodem jeszcze jeden pomysł na zastosowanie biało-czerwonych ozdób:
A wybiegając nieco w przyszłość, podpowiem, że jeśli do każdego kwiatka przykleicie zawieszkę, to powstaną ozdoby choinkowe (przypominam również o moim ubiegłorocznym cyklu papierowych ozdób świątecznych - znajdziecie we wpisach archiwalnych).
Miłej zabawy!
(Przepraszam za jakość zdjęć, ale dzień wstał dzisiaj wyjątkowo mglisty i ponury).
*Sprawa jest jednak nieco bardziej zawikłana. Spójrzmy np. tutaj:
![]() |
| Artur Grottger "Pożegnanie powstańca" |
***
Zabawy papierowe są głównie (choć oczywiście nie wyłącznie) dla dzieci, starszym proponuję na dzisiejszy dzień chwilę refleksji i piosenkę:
piątek, 18 października 2013
Wymyślam...
Wymyślam zabawy plastyczno-przyrodnicze dla dzieci. Czyli znowu twórczo.
Oczywiście dobrze by było, gdyby zabawa czegoś też nauczyła. Na przykład tego: "blaszkowe" lepiej zostawić do ozdoby lasu. (Znowu słyszę w radiu, że jakieś dziecko trafiło do szpitala po zjedzeniu muchomora sromotnikowego. I zrozumieć tego nie mogę).
czwartek, 17 października 2013
Kopertówka w stylu retro
Niby dom pracy twórczej, a tu ciągle tylko widoczki i widoczki, pokaż coś, co stworzyłaś! Proszę bardzo, pokazuję:
Zamszowa kopertówka, wykonana ręcznie i tylko w jednym egzemplarzu (lubię być posiadaczką przedmiotów niepowtarzalnych). Ozdobiona zamszowym kwiatem na gałązce i - kilka kropli luksusu - półszlachetnymi kamieniami: fasetowanym medalionem z kamienia słonecznego i kulkami kamienia księżycowego (niestety nie udało mi się uchwycić na zdjęciach ich pięknej labradoryzacji). Utrzymana w tonacji barwnej dzisiejszego dnia...
Nieco staroświecka w stylu, idealnie nadawałaby się do przechowywania koronkowych rękawiczek i puderniczki inkrustowanej masą perłową, prawda? (Niestety nie posiadam). Albo delikatnego jak mgiełka jedwabnego szala w kolorze jesiennego zmierzchu...
A na koniec coś z zupełnie innej beczki, ale w pasującej tonacji kolorystycznej:
Same przyszły... A raczej przyprowadziła je ich mamusia, którą też chyba muszę już uważać za mieszkankę mojego gospodarstwa. Koteczki są w fazie udomowiania. Na razie pomieszkują sobie to w piwnicy, to w budzie, to na ławeczce na tarasie. Jednak kiedy tylko usłyszą zgrzyt zamka, zaraz podbiegają pod moje drzwi. Śmiałek bez żenady wbiega do domu, jak tylko uchylę drzwi (oczywiście o tym, żeby dał się pogłaskać, nie ma mowy). Nieśmiałek jest bardziej ostrożny, trzyma się na dystans kilku kroków, ale głośnym płaczem domaga się miseczki mleka i talerzyka z karmą. Mamusia zachowuje zazwyczaj więcej godności, rzuca mi tylko znaczące spojrzenia. A ja oczywiście ulegam... No cóż, widać nie jest mi pisane poprzestać na jednym kocie.
wtorek, 24 września 2013
Ekodizajn
Styl "eko" we wnętrzach już od wielu sezonów pozostaje w modzie. Wyznacznikami tego stylu są jasne, stonowane i przytłumione barwy, i naturalne materiały, takie jak drewno, bawełna, len itd. Ale tak rozumiany styl "eko" w rzeczywistości niewiele (lub zgoła nic) może mieć wspólnego z dbałością o środowisko. Prawdziwy "ekodizajn" to przedmioty, których produkcja nie wiąże się z wytwarzaniem zanieczyszczeń i dużej ilości odpadów i nie jest energochłonna, i przede wszystkim - wytwarzane z surowców pozyskiwanych w sposób zrównoważony, a najlepiej z surowców wtórnych.
Moja propozycja na dziś to pojemnik z bawełny z recyklingu, własnoręcznie wydziergany na szydełku. Pora roku i kolor "przędzy" podsunęły mi myśl, żeby wystylizować go na jesienne jabłko. Efekt widać na zdjęciach. (Pozostałe jabłka też są ekologiczne). Surowce: stary podkoszulek, zamszowe ścinki i trochę włóczki.
Do czego taki pojemnik może służyć, jest oczywiście kwestią inwencji jego posiadacza. Ja włożyłam do niego apaszki - jesienią dobrze mieć je pod ręką.
środa, 31 lipca 2013
Mała i mniejsza
Miniaturyzacja zatacza coraz szersze kręgi. Po miniratkach, minispódniczkach i minikomputerach przyszedł czas na... minikomody. Minispódniczki co prawda się w nich nie zmieszczą, ale jakieś miniskarby owszem.
Czasem przychodzą takie dni, że trzeba zrobić coś kolorowego, żeby nie zwariować. Zrobiłam kolorowe miniaturowe komódki na biżuterię, przy okazji kontynuując akcje "recykling" i "coś z niczego".
Większa komódka powstała z kartonu "po czymś", z którego wycięłam i skleiłam szufladki i ramę. Całość okleiłam resztkami tapet.
Mniejsza jest idealna do przechowywania kolczyków. Efekt utylizacji pustych pudełek po zapałkach. Skleiłam ze sobą dziewięć, czoła pooklejałam kolorowym papierem, całość kawałkiem tapety. I poczułam się kolorystycznie naładowana.
wtorek, 2 lipca 2013
Nowe ze starego
Puszka białej farby i zestaw kolorowych pigmentów (ze szczególnym uwzględnieniem niebieskiego) to w moim domu zapasy, które zawsze mam pod ręką. W końcu nigdy nie wiadomo, kiedy człowieka najdzie ochota, żeby coś pomalować. Tym razem padło na stare łóżko polowe, wydobyte z czeluści garażu, z którego zrobiłam wesołą ogrodową leżankę. Potrzebny był jeszcze kawałek niebieskiej tkaniny w grochy pokrytej warstwą plastiku (Ikea) i stary grat zyskał nowe życie, a ja - wygodną polową czytelnię.
Pamiętam, że nawet w czasach świetności tego łóżka niechętnie z niego korzystałam, ale teraz bardzo mi się podoba. Jest zaskakująco wygodne, a przy tym lekkie, mogę z nim bez trudu podążać za słońcem (lub cieniem). No i jest niebieskie! A latem szczególnie podoba mi się połączenie błękitu i czerwieni, jak niebo nad polem pełnym maków...
W wolnych chwilach, tych, których nie wykorzystuję na lekturę, dziergam szydełkowe poduszki i dywaniki. Ekodizajn - recykling bawełnianych podkoszulków.
czwartek, 6 czerwca 2013
Lampka nocna na ludowo
Pogoda ostatnio sprzyja* blogowaniu - i ręcznym robótkom.
Kwiaty z kolorowej bibuły to przykład ludowego rękodzieła typowego dla wielu regionów Polski, a ja lubię sobie od czasu do czasu poflirtować ze sztuką ludową. Postanowiłam dodać trochę charakteru małej nocnej lampce.
Tak, wiem, dla wielu osób taka estetyka jest bardzo kontrowersyjna lub w ogóle nie do przyjęcia.
Jeśli chodzi o mnie - jestem z tej lampki bardzo zadowolona. Styl naiwny, ale ma w sobie sporo uroku i naprawdę potrafi rozświetlić ponure dni, jakich ostatnio jest stanowczo zbyt wiele.
Gdyby ktoś chciał pójść w moje ślady, to...
...potrzebne bedą:
-kolorowa bibuła,
-cienki drut,
-nożyczki,
-mała nocna lampka (swoją kupiłam jakiś czas temu za 10 zł w popularnym dyskoncie, lampki w podobnej cenie są też w Ikei).
Z bibuły formujemy kwiaty i przyczepiamy je do drucików. Najprostszy kwiat to po prostu pasek bibuły bardzo luźno zwinięty w rulonik, którego jeden koniec ściskamy drutem, a drugi rozchylamy tworząc płatki. Inne formy to tylko kwestia fantazji i zręczności palców. Z drutu formujemy okrąg dopasowany wielkością do klosza (taki, aby można go było nasunąć na klosz). Do tej bazy przyczepiamy kwiatki na drucikach, powstanie mały wianek. Na koniec drut owijamy paskami zielonej bibuły i nakładamy na klosz lampki. Potem zapalamy lampkę i cieszymy się latem, nawet jeśli pogoda za oknem przypomina listopad.
* Od trzech tygodni pada prawie bez przerwy...
środa, 29 maja 2013
Akwamaryn
Akwamaryn. Jeden z moich ulubionych kamieni. W kolorze morskiej toni i moich oczu. Symbolizuje miłość, radość i szczęście.
Już od dawna nie kupuję standardowej biżuterii. Wolę ją sama wymyślać. Tak jak ten srebrno-akwamarynowy komplet, naszyjnik i kolczyki o barwie chłodnego lata.
czwartek, 3 stycznia 2013
Zanim morze róż - może róż?
Tak, myślę już o wiośnie. "Na Nowy Rok przybywa dnia na barani skok" i to widać. A mnie co roku opanowuje (raczej krótkotrwała) fascynacja różowym.
Czy poduchy mogą być optymistyczne? Ta na pewno jest. Słoneczny żółty, wesołe odcienie różu - oczami wyobraźni już ją widzę na trawniku usianym stokrotkami i koniczyną (u mnie tylko taki). Choć za oknem szaro, szaro...
Mam wrażenie, że już wkrótce na moim blogu znów zaczną się pojawiać tematy ogrodnicze.
Czy poduchy mogą być optymistyczne? Ta na pewno jest. Słoneczny żółty, wesołe odcienie różu - oczami wyobraźni już ją widzę na trawniku usianym stokrotkami i koniczyną (u mnie tylko taki). Choć za oknem szaro, szaro...
Mam wrażenie, że już wkrótce na moim blogu znów zaczną się pojawiać tematy ogrodnicze.
Subskrybuj:
Posty (Atom)















































