piątek, 24 października 2014

"Wpłynąłem..." Torba literacka

Pomysł: własny. Projekt: własny. Realizacja: własna. Wykorzystany cytat: wiadomo kto. Bo wiadomo, prawda?

Ten pomysł chodził mi po głowie już od dość dawna, wreszcie usiadłam przy maszynie do szycia i przeniosłam go ze sfery projektów do sfery realizacji. Wcześniej na grubym bawełnianym płótnie namalowałam dekorację: z jeden strony powiewającą na wietrze wstęgę z cytatem, z drugiej deseń, który przywołuje na myśl zwoje liny okrętowej. Doszyłam jako uchwyty niepotrzebne szelki od torebko-tornistra z grubej skóry. Jest nawet uchwyt na doczepienie odblaskowego breloczka, gdyby zdarzyło się komuś wędrować z tą torbą po zmroku po terenie niezabudowanym. To znaczy, gdyby komuś zdarzyło się wracać z nią jesiennym popołudniem z wiejskiej biblioteki - bo to torba na książki. Mnie się nie zdarzy, bo korzystam z biblioteki miejskiej, obok której przejeżdżam prawie codziennie samochodem. A torbę zabieram jutro na 18. Targi Książki w Krakowie, z których zapewne nie wrócę z pustymi rękami.


Przód:

Tył:

Szczegóły:



8 komentarzy:

  1. Biblioteki zazdroszcze, jak nie wiem co! Umiejetnosci krawieckich takoz.
    "Step" y, to moj ulubiony sonet...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o moją lokalną bibliotekę, to nowości pojawiają się w małych ilościach, bardzo wybiórczo i tylko w jednym egzemplarzu, który zawsze akurat ktoś czyta. Ale mimo to ostatnio i tak udało mi się wybrać sporo książek dla siebie, a nawet wyszperałam książkę ostatniego noblisty - jedną z dwóch, które biblioteka ma na stanie ;)

      Mój też :)

      Usuń
  2. Stepy akermańskie :) stare, dobre czasy... :)
    Super torba!

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowna :)
    teraz produkcja masowa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm... nie wiem, czy masowa, ale jeśli ktoś miałby na taką ochotę, to zobaczę, co da się zrobić :)

      Usuń
  4. Ale mnie porwałaś wewnętrznie do własnych projektów. Ileż ja bym miała do napisania na takiej torbie! A póki co biegnę położył chłodną dłoń na rozpalone czoło.
    Obfitości w Krakowie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję, wypad do Krakowa był jednodniowy, więc już po. Twórz, pisz i pokazuj! I zdrowia życzę wszystkim rozpalonym czołom :)

      Usuń

Dziękuję za Twoje słowo.
Komentarze są moderowane ze względu na spam. Nie cenzuruję opinii.