piątek, 21 czerwca 2013

Rozważania o ogrodzie ekologicznym

W dzisiejszym świecie "ekologia" weszła do kanonu poprawności politycznej i to słowo oraz jego pochodne są nieustannie odmieniane przez wszystkie przypadki, liczby, rodzaje i co tylko jeszcze gramatyka posiada. "Eko" jest modne, a nawet trendy. Nie wypada nie być "eko". I to dobrze - pod warunkiem, że łączy się to z rzeczywistą troską o środowisko naturalne (nasze środowisko), a nie polega wyłącznie na wspomnianej wyżej powierzchownej politycznej poprawności.

A ogród ekologiczny? Jest przejawem pewnego sposobu myślenia, który traktuje przyrodę nie jak wrogą siłę, którą trzeba nieustannie ujarzmiać, walczyć z nią i naginać do swojej woli, a raczej jak przyjaciela, którego się słucha, akceptuje go takim, jaki jest i bierze od niego to, co on chce nam zaoferować. To pierwsza (i właściwie jedyna) zasada.


Być może nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę, ale ogród ekologiczny zaczyna się od... ogrodzenia. Ogród nie powinien być hermetyczną kapsułą, odgrodzoną od świata zewnętrznego. Powinien być częścią ekosystemu (miejskiego, wiejskiego, podmiejskiego), a to wymaga od nas zapewnienia do niego dostępu różnym stworzeniom. Nie budujmy murów ani ogrodzeń na wysokiej podmurówce, które będą barierą nie do przebycia dla żab, jeży, jaszczurek - wystarczy żywopłot albo płot, pod którym będą mogły swobodnie przejść. Fragmentacja siedlisk to jeden z największych problemów ochrony przyrody, nasz ogród powinien być korytarzem ekologicznym, a nie barierą.

A teraz - proponuję poszerzyć horyzonty estetyczne. Ten śliczny dzwonek po lewej, delikatnie kołyszący się na wietrze, to chwast. Co robi chwast w ogrodzie? A dlaczego właściwie jedne rośliny uznajemy za chwasty i bezlitośnie tępimy, a inne troskliwie pielęgnujemy? W przypadku ogrodu ozdobnego na to pytanie nie ma żadnej logicznej odpowiedzi. Chwastami są stokrotki w trawniku, jaskry, firletki, dzwonki, koniczyna, dzikie margerytki. Nie dla mnie, pozwalam im rosnąć i cieszę się ich urodą. Zamiast tępić - lepiej pokochać.

Ogród ekologiczny to ogród praktyczny, który będzie zaspokajał nasze potrzeby, nie wymagając przy tym zbyt dużego nakładu pracy i środków. Lubię przestrzeń i cieszę się, że mam ją w ogrodzie, ale powierzchnia mojej działki okazała się zbyt duża w stosunku do moich możliwości pielęgnacji ogrodu. Dlatego, zamiast uwiązać się na stałe do kosiarki, na części trawnika utrzymuję wysoką łąkę. Regularnie koszę tylko tyle, ile przestrzeni trawnikowej potrzebuję, resztę zostawiam nieskoszoną aż do lipca lub jeszcze dłużej. Wycinam tylko w tej łące ścieżki kosiarką. Kontrast pomiędzy "trawą" wysoką a regularnie koszoną daje ciekawy efekt, takie miejsca łąkowe wyglądają prawie jak rabaty. W koniczynie i jaskrach brzęczą pszczoły i trzmiele, a ja mam chwilę wytchnienia.




Wspomniałam o pszczołach - to bardzo ważne, żeby ogród był przyjazny dla owadów, a szczególnie dla pszczół. Pozostawienie miejsc półdzikich (jak moja łąka), na których znajdą się rośliny miododajne bardzo w tym pomaga. Sadźmy w ogrodzie jak najwięcej kwiatów. Ogród typu aksamitny trawnik otoczony tujami to ekologiczna pustynia (o estetyce takiego rozwiązania nie wspomnę, to w końcu kwestia gustu).



Jakiś czas temu zdumiała mnie wiadomość obejrzana w telewizji, że w niektórych miastach obowiązuje zakaz hodowli pszczół. Nie mogę pojąć, dlaczego radni miejscy uważają życie pszczół za domenę swojej działalności i czemu ten zakaz ma służyć. Nikt rozsądny nie będzie stawiał uli na blokowym balkonie, ale ule w dzielnicy willowej to same korzyści dla otoczenia. Szczególnie teraz, kiedy liczebność pszczół tak bardzo się zmniejsza. Do powszechnej hodowli pszczoły miodnej namawiać nie będę, wiadomo, że potrzebne są fachowe umiejętności i wiedza. Ale może warto zaprosić do swojego ogrodu murarki? To dzikie pszczoły, które miodu co prawda nie dają, ale są bardzo efektywne w zapylaniu roślin. I nie trzeba się nimi zajmować.




Rośliny w ogrodzie ekologicznym powinny być dobrane do siedliska. Sadźmy to, co dobrze u nas rośnie, zamiast na siłę wprowadzać gatunki o innych wymaganiach, które będą podatne na choroby i szkodniki.




Oczywiście w ogrodzie ekologicznym nie może zabraknąć kompostownika. To nie tylko praktyczny sposób na pozbycie się roślinnych resztek i z kuchni, i z ogrodu, ale też darmowe źródło wartościowego nawozu. Skoszoną trawę można też, zamiast na kompost, wykorzystać bezpośrednio do ściółkowania gleby na grządkach i rabatach. Zmniejsza to wysychanie gleby, wzbogaca ją, i spowalnia wzrost chwastów.



Na koniec najbardziej oczywista kwestia - stosowanie chemii w ogrodzie. Nie jestem naiwna, wiem, że współczesne rolnictwo nie obejdzie się bez chemicznych środków ochrony roślin. Ale nie oznacza to, że powinniśmy się do tego dokładać tam, gdzie nie ma takiej konieczności. A w przypadku przydomowego ogródka, który służy przyjemności i wypoczynkowi, trudno mówić o np. konieczności chemicznego usuwania chwastów, prawda? Bo cóż się stanie, jeśli nasze rabaty nie będą idealnie odchwaszczone? Nikt mnie nie namówi na zastosowanie roundupu, chwasty usuwam ręcznie. Zamiast wypalać pokrzywy chemią, lepiej je wyrwać i zrobić z nich nawóz. To samo dotyczy innych pestycydów - starajmy się tak dobierać rośliny, aby były jak najmniej podatne na choroby i szkodniki i stosujmy tylko naturalne środki ich ochrony.

I jeszcze jedno - ogród naprawdę nie musi być idealnie odchwaszczony, wyczyszczony, uczesany. Wystarczy, że będzie wystarczający. Pozwólmy mu na odrobinę niesubordynacji :)






***
Wpis zilustrowałam zdjęciami  z mojego ogrodu ok. 15-20 czerwca b.r. Przepraszam, że tyle naparstnic, ale ja je po prostu kocham!

5 komentarzy:

  1. Ja też kocham naparstnice i bardzo mi się podoba to co napisałaś. Mój ogród tak właśnie wygląda, choć jeszcze do niedawna uważałam, że to źle. Ale właśnie zmieniłam zdanie :) Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, ja też czuję presję społeczną ;). Ale mimo wszystko jestem z mojego ogrodu zadowolona (choć ciągle go ulepszam) i Tobie życzę tego samego :)

      Usuń
  2. Na szczęście coraz wiecej jest ekologicznych ogrodów i energooszczędnych lub pasywnych domów.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoje słowo.
Komentarze są moderowane ze względu na spam. Nie cenzuruję opinii.