Tak, myślę już o wiośnie. "Na Nowy Rok przybywa dnia na barani skok" i to widać. A mnie co roku opanowuje (raczej krótkotrwała) fascynacja różowym.
Czy poduchy mogą być optymistyczne? Ta na pewno jest. Słoneczny żółty, wesołe odcienie różu - oczami wyobraźni już ją widzę na trawniku usianym stokrotkami i koniczyną (u mnie tylko taki). Choć za oknem szaro, szaro...
Mam wrażenie, że już wkrótce na moim blogu znów zaczną się pojawiać tematy ogrodnicze.
czwartek, 3 stycznia 2013
wtorek, 1 stycznia 2013
W nowy rok pod nowym szyldem!
Witam w - zupełnie nowym - roku 2013! A wraz z nowym rokiem (i z Nowym Rokiem) nadchodzą zmiany, zmiany... Nowe pomysły, nowe przedsięwzięcia. Na początek mały krok. Już od dawna nosiłam się z zamiarem zmiany szyldu i nazwy mojego blogu, ale nie miałam na to pomysłu. Natchnienie przyszło nieoczekiwanie wczoraj w nocy. (Może coś w tym jest, może noc sylwestrowa jest naprawdę niezwykła)? Wczorajszy wieczór musiałam z powodu choroby spędzić dosyć statycznie (dziękuję, już mi lepiej), ale nie ma tego złego... Zaprojektowałam nowy szyld i dziś uroczyście otwieram podwoje
Co sądzicie? (Tak, pytanie jest tendencyjne). Mnie się (oczywiście) podoba. Myślę, że ta nazwa bardzo dobrze, choć nieco przewrotnie i z przymrużeniem oka, oddaje to, o czym piszę na blogu i to, czym jest dla mnie mój dom. Zmienia się nazwa, adres pozostaje ten sam. Zapraszam!
DOMU PRACY TWÓRCZEJ "Tarnina"
Co sądzicie? (Tak, pytanie jest tendencyjne). Mnie się (oczywiście) podoba. Myślę, że ta nazwa bardzo dobrze, choć nieco przewrotnie i z przymrużeniem oka, oddaje to, o czym piszę na blogu i to, czym jest dla mnie mój dom. Zmienia się nazwa, adres pozostaje ten sam. Zapraszam!
poniedziałek, 31 grudnia 2012
To ja - twoja przeszłość
Powraca do mnie od czasu do czasu pewna myśl: a może by tak nauczyć się czeskiego? Na przykład dziś, w ostatni dzień starego roku, kiedy słucham tej piosenki Jaromira Nohavicy...
Oto jestem. Ja, twoja przeszłość.
(...)
Na gałęzi jabłoni nie wyrosną figi, z pokrzyw nie wyrośnie las...
Żebyśmy o tym pamiętali i żebyśmy hodowali coś lepszego niż pokrzywy - tego sobie i Wam życzę na rok 2013.
A teraz wracam do łóżka słuchać muzyki. Wirus, który krąży po okolicy, dzisiaj dopadł i mnie. Dobrze, że nie wierzę, że jak w Sylwestra, tak i w całym roku :).
Oto jestem. Ja, twoja przeszłość.
(...)
Na gałęzi jabłoni nie wyrosną figi, z pokrzyw nie wyrośnie las...
Żebyśmy o tym pamiętali i żebyśmy hodowali coś lepszego niż pokrzywy - tego sobie i Wam życzę na rok 2013.
A teraz wracam do łóżka słuchać muzyki. Wirus, który krąży po okolicy, dzisiaj dopadł i mnie. Dobrze, że nie wierzę, że jak w Sylwestra, tak i w całym roku :).
niedziela, 30 grudnia 2012
Święta - już we wspomnieniach
Ponieważ Boże Narodzenie jest tylko raz w roku, musi zostać uczczone odpowiednio długim wpisem - czytaj: będzie dużo zdjęć. Właściwie nie będą to zdjęcia z samego wydarzenia, a chwila przed i chwila po (kiedy już uporałam się z bałaganem, który powstał w międzyczasie). Nie umiem robić zdjęć reportażowych, nie znoszę zdjęć pozowanych typu "rodzina przy świątecznym stole". Jeśli na moich zdjęciach pojawiają się ludzie, to prawie zawsze jako maleńkie sylwetki gdzieś w oddali, które za chwilę będę starała się dogonić. Jestem zdania, że miłe chwile lepiej przechowują się we wspomnieniach niż na fotografiach, wolę je po prostu przeżywać. Jakoś nie wyobrażam sobie sytuacji, kiedy zapraszam gości, a potem wyciągam aparat i zaczynam pstrykać fotki (co innego goście, oni rzecz jasna mają prawo do pstrykania, jeśli sprawia im to przyjemność). Do fotografowania zostaje mi więc "martwa natura" i pejzaż od czasu do czasu.
Czy las bukowy nie jest piękny o tej porze roku?
Jestem miłośniczką skandynawskich i bieli i zazwyczaj żałuję, że nie mam ich w domu więcej. Więcej białych mebli, białej stolarki, a szczególnie żałuję, że nie mam białej podłogi. Ale nasze polskie święta chyba jednak lepiej wyglądają w brązach i barwach drewna. Cieplej, przytulniej i bardziej domowo. Z białymi dodatkami oczywiście.
Nie ma Wigilii bez białego obrusa, prawda? Moje koty tego dnia wyjątkowo postanowiły być grzeczne i po powrocie ze swojego zwyczajowego obchodu okolicy grzecznie poszły spać w swojej kwaterze (czyli w łazience) i pozostały tam do przyjścia gości. Dzięki temu mogłam spokojnie nakryć do stołu. A nad stołem...
O tak, w tym roku wyżyłam się dekoratorsko i kulinarnie. Dopięłam swego i rzeczywiście przygotowałam kolację z dwunastu dań. (Uściślając, sama przygotowałam jedenaście. Zupę grzybową ugotowała Mama. Ja dodałam tylko makaron - u nas koniecznie muszą to być małe kwadraciki). W mojej malutkiej kuchni okazało się to wyczynem dosyć karkołomnym, a zwłaszcza podanie tych potraw siedmiu osobom w odpowiedniej temperaturze i w odpowiedniej kolejności. Przyznaję, że w tej kwestii były pewne drobne niedociągnięcia, ale myślę, że moi goście mi to wybaczyli. W końcu od czego jest rodzina, jeśli nie od tego, żeby nam wybaczać? Oczywiście opcja "po pięć pierożków" okazała się zbyt obfita... Ogólnie rzecz biorąc, eksperyment pod hasłem "dwanaście dań" można raz w życiu przeprowadzić, ale nie polecam robić tego co roku. I nie chodzi tu o problemy z przygotowaniem. Właściwie była to całkiem fajna zabawa i wypróbowałam też kilka nowych przepisów, do których na pewno wrócę, ale ramy czasowe konsumpcji potraw wigilijnych wykroczyły daleko poza Wigilię ;).
Wszystkie zdjęcia plenerowe zrobiłam w przedświąteczną niedzielę, potem zimowy nastrój prysł jak bańka mydlana. W kolejnych dniach były spacery w błocie, granie w "Monopoly" (nie sądziłam, że mój brat ma taką żyłkę do interesów) i błogie "nicnierobienie". Jednym słowem - święta. Był też seans "Hobbita" w 3D - strasznie się wymęczyliśmy... Z drugiej jednak strony, zazwyczaj bywam na filmach, które oprócz mnie ogląda jeszcze najwyżej pięć osób, więc miło było dla odmiany usiąść w wypełnionym kinie.
Wszyscy wiemy, że tradycja wymaga, alby na wigilijnym stole znalazło się siano, choć jest to raczej nieporęczne. Mój pomysł jest taki: zamiast sianka pod obrusem - wianek z siana przybrany dzika różą. Teraz leży na moim stoliku do kawy i sprawia, że świąteczny nastrój wciąż trwa... Jeszcze kilka dni. Po Nowym Roku chowam wszystkie dekoracje i zaczynam myśleć o wiośnie.
piątek, 28 grudnia 2012
... i już po...
Święta. Tyle przygotowań, oczekiwania, a trwają tylko mgnienie oka. Czy warto? Zdania na ten temat na pewno będą podzielone i na to pytanie każdy musi sobie odpowiedzieć sam. Nie sądzę, że jest jakiś jeden właściwy sposób spędzania Bożego Narodzenia, ale mimo to u mnie w tym roku było ze wszech miar tradycyjnie. Dzisiaj jednak chciałam pokazać jeszcze kilka ujęć przedświątecznych. Przyroda utrzymywała świąteczny nastrój do 23. grudnia, ale już w Wigilię rano ten czar prysł i Boże Narodzenie było "zielone".
Przy okazji, może komuś jeszcze przyda się pomysł na szybki świecznik/lampion typu "coś z niczego"? Może rozświetli jakąś imprezę sylwestrową albo spotkanie noworoczne (albo drogę do nich)?
Potrzebne materiały to puszka po tuńczyku, małe zielone gałązki, orzechy itp. Efekt widać na zdjęciach, a w poprzednim wpisie wystąpił ten sam świecznik w wersji na wysoką świeczkę. Najprzyjemniej dekoruje się żywym światłem, a zwłaszcza w zimowe wieczory.
Godz. 20:37
Właśnie wpadł mi do głowy jeszcze lepszy pomysł :)
Puszkę wypełniamy betonem (trzeba zadbać o to, żeby było w nim wgłębienie na świeczkę) i dizajnerski świecznik gotowy. Metal + beton: surowość, która świetnie się wpisuje w obecne industrialne trendy. Co prawda nie próbowałam jeszcze robić betonu w domu, ale jestem pewna, że jakoś sobie poradzicie ;)
niedziela, 23 grudnia 2012
Już za chwilę... Świąteczne życzenia
Dziś czwarta niedziela adwentu, a już jutro Wigilia. Zasiądziemy przy naszych uświęconych tradycją i wspomnieniami, opiewanych przez poetów, niemal mitycznych wigilijnych stołach...
Wam wszystkim, odwiedzającym mój kawałek świata regularnie albo od czasu do czasu i tym, którzy znaleźli się tu dzisiaj przypadkiem - życzę na te święta Pokoju i Radości. Życzę Wam też, żeby był to piękny czas, w każdym znaczeniu tego słowa.
Wam wszystkim, odwiedzającym mój kawałek świata regularnie albo od czasu do czasu i tym, którzy znaleźli się tu dzisiaj przypadkiem - życzę na te święta Pokoju i Radości. Życzę Wam też, żeby był to piękny czas, w każdym znaczeniu tego słowa.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






















